Będzie nowa opłata. Wystarczy że masz smartfona.

Wiadomość o tym, że w Polsce miałby zacząć obowiązywać nowy podatek (6 proc. od każdego nowego smartfona, tabletu czy smart TV), zbulwersowała wiele osób. W rzeczywistości pomysł nie jest nowy, ale ZAiKS przyznaje się do lobbowania w tej sprawie. Byłby jednym z największych beneficjentów nowej opłaty.

 

Opłata reprograficzna – pod tym trudnym słowem kryje się coś na kształt podatku, który już wkrótce możemy odczuć wszyscy. O co chodzi?

– Polska jest jednym z ostatnich europejskich krajów, która nie ma opłaty reprograficznej – mówi w specjalnym programie Wirtualnej Polski „Koronawirus” Piotr Gliński, wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego. Chodzi o opłatę, która miałaby być uiszczana od nowoczesnych nośników, takich jak np. smartfony czy tablety. – Przecież tam oglądamy filmy, słuchamy muzyki – tłumaczy wicepremier.

O tym pomyśle zrobiło się głośno po rozmowie w TOK FM z Miłoszem Bembinowem, wiceszefem stowarzyszenia autorów ZAiKS. Postuluje on wprowadzenie swoistego podatku od każdego sprzedanego smartfona, tabletu czy telewizora typu „smart”. Pieniądze trafiłyby do OZZ-ów, czyli organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Czyli – mówiąc prościej – w teorii środki miałby trafić do ludzi kultury i zasilić ich budżety w bardzo trudnych czasach epidemii koronawirusa.

Minister Gliński nie chciał jednak mówić, jak wysoka taka opłata miałaby być. Zapowiedział jednak, że ma być ona zdecydowanie niższa niż pojawiające się w mediach 6 proc. Nie wiadomo też, kiedy przepisy miałyby wejść w życie. Zdaniem wicepremiera pieniądze pozyskane z takiej opłaty miałyby trafić na specjalny fundusz ubezpieczeniowy dla artystów.

 

Opłata reprograficzna przypomina nieco abonament RTV. Teoretycznie każdy posiadacz radia czy telewizora powinien płacić abonament za sam fakt posiadania odbiornika, na którym może oglądać programy telewizji publicznej.

 

Podziel się na facebooku!

 

error: Content is protected !!