Kobieta szuka rady, jak przeżyć żałobę po bliskiej osobie. Odpowiedź udzielona przez starszego mężczyznę da wsparcie każdemu.

Każde istnienie ma swój początek i koniec, narodziny i śmierć. Na początku witamy się, ale pamiętamy, że kiedyś będzie musiało nastąpić również pożegnanie. Każdy z nas ma świadomość przemijania i wie, że czas każdego z nas na tym świecie nie jest nieograniczony.

 

Świadomość nieuchronności nachodzącego pożegnania zazwyczaj nie pomaga poradzić sobie z utratą ukochanej osoby.
Śmierć za każdym razem jest bolesna dla najbliższych i każdy stara się przeżyć ją tak jak umie.
Pewna kobieta była pogrążona w żałobie po odejściu swojej bliskiej przyjaciółki. Nie mogąc sobie samodzielnie poradzić z jej utratą, zwróciła się po pomoc do użytkowników internetowego forum Reddit, gdzie napisała: „Zmarła moja bliska przyjaciółka, a ja nie wiem co robić i jak sobie poradzić z jej odejściem”.
Dziesiątki internautów, mimo że nie znali owej kobiety, postanowiło przedstawić swoje doświadczenia i złożyć kondolencje z powodu utraty bliskiej osoby.
Kobieta przeczytała wiele poruszających słów, jednakże pojawiła się również odpowiedź tak chwytająca za serce, wspaniała i autentyczna, że postanowiliśmy ją wam przekazać.
Pewien nie pierwszej młodości mężczyzna napisał tak: „W porządku. Mam swoje lata. Znaczy to tyle, że przeżyłem już sporo, a wielu ludzi spośród tych, których znałem i kochałem, zmarło. Na tamten świat odeszli moi przyjaciele – także ci najlepsi, znajomi, ludzie z którymi pracowałem, dziadkowie, matka, członkowie rodziny, pedagodzy, mentorzy, wychowankowie, sąsiedzi i cały szereg innych ludzi. Nie dane mi było mieć dzieci i nie jestem w stanie uzmysłowić sobie, jaki ból może spowodować utrata dziecka. Mimo wszystko, zamierzam dodać coś od siebie.”
„Chciałbym być w stanie napisać, że śmierć innych osób nie robi na mnie wrażenia. Niestety nie mogę, ponieważ nadal nie przywyknąłem do tego, i w sumie nie chcę przywyknąć. Zawsze, gdy odchodzi ktoś kogo kocham, powoduje to powstanie we mnie dziury, nie zważając na okoliczność. Nie chcę, by śmierć kogoś bliskiego była nic nie znaczącym faktem, by było to coś, co przyziemnie dobiega końca. Moje blizny to dowód moich uczuć i powiązań z osobą, która zmarła. A jeśli ta blizna jest duża, to tak samo duże były moje uczucia. I niech tak pozostanie.”
„Blizny są uzewnętrznieniem życia, świadectwem, że jestem w stanie mocno kochać i być pokaleczonym, ale później umiem odzyskać równowagę, nadal egzystować i nadal darzyć kogoś uczuciami. Tkanka, która powstanie w miejscu kolejnej blizny, za każdym razem będzie silniejsza niż ostatnio. Blizny to odbicie mojego życia. One są odpychające jedynie dla tych, którzy nie są w stanie na nie spojrzeć.”

„Jeśli chodzi o żałobę, sama się przekonasz, że pojawia się ona falami. Gdy tonie statek, toniesz również Ty, wokół toną też fragmenty statku. Wszystko wokół przywodzi ci na myśl, jaki wspaniały i godny podziwu był ten statek, a teraz nie zostało po nim nic. Jedyna rzecz, jaką możesz zrobić, to starać utrzymać się na powierzchni wody. Odnajdujesz coś, co wcześniej było na statku, i co przynajmniej chwilowo ułatwi ci unoszenie się na powierzchni. Może to być jakaś rzecz. Może być zdjęcie albo refleksja. Może to też być inna osoba, która również unosi się na powierzchni. Na ten moment, jedyne co jesteś w stanie zrobić to unosić się na powierzchni wody. I przeżyć.”
„Początkowo, nadchodzące fale są wysokie na 30 metrów i uderzają w ciebie z ogromną siłą. Przypływają co 10 sekund, nie pozwalając ci nawet złapać tchu. Jedyne, co jesteś w stanie zrobić, to starać się unosić na powierzchni wody. Po pewnym czasie, może po tygodniu czy miesiącu, zwrócisz uwagę, że fale wciąż są bardzo wysokie, ale nadchodzą coraz rzadziej. A gdy wciąż nadchodzą, nadal całkowicie cię zakrywają.”
„Ale między tymi falami dajesz radę oddychać, możesz jakoś egzystować. Wciąż nie masz pewności, co spowoduje powrót wspomnień – czy będzie to utwór muzyczny, może fotografia, jakieś miejsce, aromat z kubka z kawą. To może być każda rzecz… I pomimo że fale cię zalewają, pomiędzy nimi wciąż toczy się życie.”

„Jakiś czas później – zależnie od osoby – uświadomisz sobie, że fale są coraz mniejsze, mają już po 20, może 15 metrów. Ciągle napływają, ale już niezbyt często. Możesz je zobaczyć odpowiednio wcześniej. Jubileusz, rocznica, Święta Bożonarodzeniowe, czy lądowanie w Londynie – dajesz radę to przeczuć coraz częściej i postawić się w stan gotowości.”
„A gdy fala cię zalewa, jesteś pewna, że przeminie, że uda ci się ujść z życie, wyjść na drugi brzeg. Przemoczona do suchej nitki, ciągle dzierżąca w dłoniach fragment statku, ale wyjdziesz.”

„Wysłuchaj doświadczenia wiekowego mężczyzny. Fale ciągle będą nadchodzić, a ty ciągle nie będziesz chciała, by przestały. Nauczysz się dawać sobie z nimi radę. Będą nadchodzić też inne fale, ale z nimi też dasz sobie radę. Jeżeli dopisze ci szczęście, dorobisz się wielu blizn od wielu ludzi, których darzyłaś uczuciem. Przeżyjesz wiele rozbitych statków.”

 

Podziel się na facebooku!

 

error: Content is protected !!