Doron został celowo potrącony samochodem pod Wrocławiem. Pies nie przeżył

Brutalne zdarzenie pod Wrocławiem: pies Doron nie żyje

Funkcjonariusze Ekostraży z Wrocławia wyrażają ogromne oburzenie i pytają:

„Kim trzeba być, żeby z premedytacją zabić psa, a potem uciec z miejsca zdarzenia i uśmiechać się, gdy rozpacza jego właściciel?”

Tragedia spotkała pięcioletniego psa o imieniu Doron, który stracił życie w dramatycznych okolicznościach podczas codziennego spaceru. Relacja właściciela wskazuje, że pojazd celowo uderzył w czworonoga.

 

Tajemnicza droga i dramatyczne chwile

Do feralnego zdarzenia doszło na mało uczęszczanej drodze technicznej pomiędzy Bukowiną a Łoziną, wzdłuż trasy S8. Właściciel Dorona, który od lat spacerował tędy z psem, zawsze prowadził go środkiem drogi, zabezpieczając go przed ruchomymi pojazdami.

Droga ta jest wąska i głośna z powodu pobliskiej trasy, co utrudnia słyszenie nadjeżdżających aut. Z tego powodu kierowcy musieli dawać sygnały lub zatrzymywać się, co było normą na tych trasach podczas cotygodniowych spacerów, które odbywały się tu dwa razy dziennie przez ostatnie pięć lat.

 

Celowe potrącenie psa Dorona

W dniu tragedii, około 5:30 rano, Doron szedł środkiem drogi, jak zwykle. W pewnym momencie pojawił się samochód. Kierowca zatrzymał się na 2-3 sekundy, a pies był kilka metrów przed zderzakiem. Właściciel nie zdążył zapiąć Dorona na smycz, gdy samochód ruszył dalej.

Przez chwilę pies truchtał kilka metrów przed pojazdem, cały czas będąc widocznym dla kierowcy. Nagle kierowca przyspieszył, ujawniając intencje – jak opowiada Ekostraż, auto uderzyło psa środkiem zderzaka z pełną siłą, po czym odjechało z miejsca zdarzenia.

Doron, który początkowo myślał, że to tylko zabawa, nie miał szans uciec przed pędzącym autem, mimo że biegł bardzo szybko.

 

Załamanie właściciela i reakcja świadków

Zrozpaczony właściciel natychmiast rozpoczął pościg za sprawcą zdarzenia. Funkcjonariusze relacjonują, że po chwili kierowca został zatrzymany przy zjeździe w Łozinie. Widząc, że jest nagrywany z auta za sobą, zjechał na boczny pas, wysiadając z auta z uśmiechem na twarzy. Tłumaczył, że pies powinien był być na smyczy, a on spieszył się do pracy.

Na miejsce została wezwana policja, a Ekostraż podkreśla dramat, jaki przeżywa rodzina Dorona, w tym dwie dziewczynki żegnające swojego ukochanego pupila.

 

Sprawa w rękach policji

Policja obecnie prowadzi czynności sprawdzające przed wszczęciem postępowania, co jest związane z faktem, że pies był prowadzony bez smyczy. Jednak prawo jasno określa, że za zabicie psa grozi do trzech lat więzienia, a w sytuacji gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, kara może zostać zwiększona nawet do pięciu lat.

 

Codzienny spacer i nagły koniec

Pięcioletni Doron każdego dnia, godzinami, odbywał spacery z właścicielem tą samą trasą. Okoliczności tragedii pokazują, jak bardzo ważne jest bezpieczeństwo na drodze i odpowiedzialność kierowców wobec zwierząt oraz innych uczestników ruchu.

Ten tragiczny przypadek stał się przestrogą dla wielu właścicieli zwierząt i kierowców, a także przypomnieniem, jak ważne jest dbanie o życie i dobre traktowanie czworonogów.

 

 

 

error: Content is protected !!